Anjalimudra Half lotus pose pozycja półlotosu

Powiedz mi o swoich planach – jak powstawał aktualny grafik zajęć

Powiedz mi o swoich planach – jak powstawał aktualny grafik zajęć

Grafik zajęć znajdziecie w zakładce GRAFIK. Tutaj zaś dowiesz się, skąd ostatnio tak częste w nim zmiany.

„Jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga, powiedz Mu o swoich planach” Woody Allen

Pierwszy kwartał tego roku minął mi na podejmowaniu decyzji.

Podążać za głosem serca czy osiąść na wygodnej, mało ambitnej posadce? Przejść na swoje czy cieszyć się, że ktoś za mnie płaci zusy? Rzucić korpo, jak na moje pokolenie przystało, czy zostać? Utrzymywać siebie i rodzinę z mojej pasji czy jednak z pensji? Mieć czas na rozwój, czy dalej biegać między prawdziwą pracą, domem, dziećmi i pracą na niby, której nawet mój mąż nie traktował poważnie. Bo i jak tu poważnie traktować kogoś, kto godzinami obmyśla, jak wpleść psa z głową w dół między wojowników a śpiące gołębie?

A jednak znaleźli się ludzie, którzy traktują mnie poważnie. Przychodzą na zajęcia i czasem nawet przyznają, że z radością, a gdy nie przychodzą to bywa, że z żalem.

Zrób to, zrób to! – krzyczało więc moje serce
Ani się waż! – krzyczała księga przychodów acz głównie rozchodów

Wokół mnie koleżanki „po fachu” już działały. W pełni szczęścia na socjalach wszelkiej maści i kategorii. Otwierały studia i studyjka. Joga, masaże, konferencje, warsztaty. Wszystkie z sukcesem. Wszystkie uśmiechnięte i wysyłające jasny przekaz: „Wystarczy uwierzyć w siebie”.

Usiadłam, wypisałam pomysły. Korzystając z kilku korpo-umiejętności, zrobiłam tabelki. Policzyłam zyski i straty. Zyski były olbrzymie, głównie moralne. Straty też, ale ekonomiczne. Wbrew faktom – uwierzyłam. Czyż nie na tym polega wiara?

Zaczęłam tworzyć stronę. Obmyślać plan działania. Zapisałam się na darmowe szkolenie z SEO (nadal nie umiem, co widać), a potem na kolejne – dla nauczycieli jogi na wymarzonym Bali. Kupiłam straszliwie drogie bilety z wylotem w dniu moich urodzin (znak! Przecież już Mickiewicz wołał, że „imię jego czterdzieści i cztery”). Dodałam kolejne linijki w grafiku . Przekonałam nawet męża (i to werbalnie, żeby nie było), że stać nas na ewentualne dopłacanie do interesu przez czas, kiedy działalność będzie nabierać sił, czyli przynosić straty. Nawet moi bardzo racjonalni rodzice dali mi swoje błogosławieństwo. To nie mogło się nie udać, a zatem…

…zrobiłam to!

Garudasana pozycja orła
Garudasana Pozycja Orła

Przyrzekam, że, kiedy wracałam z biura z podpisem szefa pod wypowiedzeniem, naprawdę czułam, że na plecach, dokładnie na łopatkach piórko po piórku wyrastają mi skrzydła, a ja staję się lżejsza i lżejsza. Gdzie to ja teraz nie polecę! Ad astra! Ad astra! Nawet nie musi być łatwo, przez trudy do gwiazd!

Wolność to możliwość dokonywania wyboru, myślałam sobie, ciesząc się podjętą decyzją, której ciężar w końcu mogłam z siebie zrzucić, z ulgą oddalając barki od uszu (ile razy ja Wam to mówię w czasie zajęć?)

Z minuty na minutę moje skrzydła rosły, rosły i rosły.

Tymczasem łańcuch już kuł się u nóg (przepraszam J. Kaczmarskiego za parafrazę tak ważnej pieśni wysokich lotów na prywatny użytek na temat lotów raczej niskich, a nawet raczej podskoków).

Bo nikt nie wiedział i nie powiedział, że w tym samym czasie pracodawca mojego męża też podejmuje pewne decyzje. A były to decyzje, które szybko miały zmienić całą tę moją górnolotną wolność w świat przyziemnych zmartwień o rachunki za prąd i raty za dom.

Trzy dni zajęło mi zdecydowanie, że muszę zapytać szefa, czy mnie przyjmie z powrotem. W trzy dni ważona przez trzy miesiące decyzja zdewaluowała się i rozmyła w lęku o przyszłość. W trzy dni wymarzone szkolenie na Bali stało się w moich oczach zbędnym, a co gorsza, nieodwracalnym wydatkiem czasu i pieniędzy. W trzy dni marzenia, dodające skrzydeł, skuliły się i przysiadły niczym kury na grzędach, a wiara w siebie ustąpiła miejsca niepewności.

W pracy przyjęli mnie szybko z powrotem.

I prawie z płaczem.
Grafik obcięłam o kilka zajęć.
Z żalem.

Zagoić się muszą ponadrywane skrzydła. Jeszcze mnie uniosą.

Na szczęście jest joga. Nie pierwszy raz podnosi mnie z ziemi. Nie pierwszy mówi też: „weź, jeszcze se poleż, niczego nie zmienisz”

Nie ostatni też przypomina, że wszystko, co się nam przydarza, nie przydarza się bez celu. Jest tym jakaś lekcja. Póki co choćby pokory. Ego trzeba trzymać w ryzach, nawet mierząc wysoko.

Per ASPERA ad astra. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo.

Jak na macie – tak w życiu. Człowiek się musi czasem przewrócić. Najważniejsze to dać sobie czas. Wyleżeć. I wstać.

Przyjdź przećwiczyć to na macie.

Grafik zajęć ważny do połowy czerwca.