Dziś wpadłam do pepco po świeczki i przy kasie zobaczyłam półkę z klockami. Nie lego. Do jogi!
To chyba znaczy, że faktycznie joga jest na topie.
A Wy jak trafiacie na jogę?
Najczęściej słyszę taki scenariusz:
Wiesz, pracę siedzącą mam od lat. Nic się nie działo niby, ale ostatnio boli mnie o tu (palec wskazujący pokazuje dół pleców, kark, bark, biodro, kolano – wybierz swoją wersję zdarzeń). No i poszedłem/poszłam do fizjoterapeuty, ponaciskał, ponaciskał i kazał iść na jogę. Wcale mi się nie chce. Wolę takie bardziej, wiesz, no, inne sporty, ale pochodzę trochę i zobaczę.
I przychodzisz i patrzysz.
I nagle okazuje się, że można samemu czy samej sobie zajrzeć do środka, a przy dobrych chęciach nawet pomóc sobie w leczeniu bólu, zaradzić rwie kulszowej, bólom w lędźwiach, napięciom w karku itd.
Zapraszam na jogę terapeutyczną. Terapia jogą to spotkania, w czasie których bierzemy pod lupę większość pozycji (asan), które najczęściej pojawiają się w praktyce jogi.
Sprawdzamy je na macie, przymierzamy niczym nowe spodnie i patrzymy: czy nam w nich wygodnie i da się ich kształt i rozmiar dopasować do własnego, żeby nie próbować robić przypadkiem odwrotnie.
Te zajęcia to także świetny start do dalszej praktyki jogi. Nie tylko ze mną na macie, ale i w zaciszu własnego domu z instrukcjami z youtuba lub bez. Takie zajęcia to też świetny sposób na rozpoczęcie świadomej pracy z ciałem. Wiele jogowych nawyków da się przenieść na teren każdej aktywności fizycznej, nie wspominając o życiu codziennym.